Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ms2. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ms2. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 stycznia 2012

centymetry sztuki - między 1951 a 1956

Podwójna miarka. 
Daty z historii sztuki nowoczesnej, obok niewyraźnie napisanych ołówkiem centymetrów. 
M.I. ze swoimi 88 cm, mieści się gdzieś między 1951 a 1956 rokiem.







sobota, 28 stycznia 2012

na tropie zwierząt

coż na to poradzić, że te warsztaty są takie fajne....








Tym razem szukaliśmy zwierząt. Mali tropiciele znaleźli m.in. wieloryba, króliki, a nawet gwieździstą Wielką Niedźwiedzicę. Wszystko w Muzeum Sztuki.

sobota, 21 stycznia 2012

autoportret w skali 1:1

MS2 to mój faworyt w kategori warsztaty plastyczne dla dzieci. 
Połączenie lekcji muzealnej z działaniem artystycznym dostosowane dla 4-6 latków. 
Super. Prawie jak w Luwrze*. Pewnie ze 100 punktów do prestiżu ;-)





PS. J2 zamieszkał z nami. Straszy niekiedy niegrzecznych rodziców skradających się po nocy do pokoju swych pociech. Tatę przeraził siedząc na fotelu, mamę - wsparty o drzwi balkonowe.

                         
* - nawer ja nie wierzę, że to tak można poprawnie napisać

sobota, 5 listopada 2011

Janek - Beuys

J. przekroczył magiczną granicę 4 lat.By to uczcić ruszyliśmy na nasze pierwsze warsztaty w MS2. Motywem przewodnim był Josef Beuys, jego dary dla łódzkiego Muzeum Sztuki i wystawa Wikizeum. Na zdjęciach, J. a'la Beuys. W przepięknym kapeluszu. 
Ps. do domu zabraliśmy własną skrzynią na rzeczy ważne. Zostawiliśmy w Muzeum nasze prace - rysunki rzeczy dla nas najistotnijszych.

piątek, 28 stycznia 2011

chwila wolności = łyk kultury

Dlaczego mamo nie wychodzisz z domu? - J. pokasłując spytał z rozbrajającym uśmiechem - czy dla tego, że jesteś z nami uwięziona?....

Dziś, dzięki P.,  zostałam na kilka godzin uwolniona... Zabawne, dostajesz trzy godziny wolności i nie wiesz, co masz robić. Zupełnie brak ci pomysłów.  A rezolutny trzylatek widząc twą zasępioną minę rzuca "Jedź do sklepu, kup sobie coś... kup sałatę" ;-)


Sałata na szczęście okazała się łykiem kultury:-) Pierwsza myśl - film. Potem dawka świeżego powietrza i nie masz już ochoty na zaduch sali kinowej.  Odwracasz się na pięcie tuż przed drzwiami kina.... Przemknęłam więc przez MS2, zupełnie zaskoczona swoją w nim bytnością, niezmiennie uśmiechając się do ulubionych eksponatów i przeklinając w duszy tajemnicze zniknięcie niektórych (np, czegoś co nazywam "ziemniaczkami", czyli prostokątnej instalacji zlożonej z równo ułożonych w rzędach różnokolorowych porcelanowych tworów ziemniakopodobnych - zdjecie tu). Przemknęłam z góry  na dół, walcząc z pozostałym do zamknięcia czasem. Zdążyłam. Było S U P E R.