Pokazywanie postów oznaczonych etykietą alfabet rzeczy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą alfabet rzeczy. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 31 maja 2011

h jak....

hamak, huśtawka...



Czy może być coś lepszego na letnie upalne popołudnia? Na jesienne słoty, zimowe dlugie wieczory czy wiosenne przeziębienie? Panaceum psyhofizyczne i ukojenie do snu...


Dla małych i dużych. 

No to BUJamy się!



poniedziałek, 30 maja 2011

g jak...

góry - ostatnio strasznie zaniedbana miłość. Kiedyś jeździłam w nie kilka razy w roku, nie wyobrażając sobie wakacji bez nich... Najczęściej ruszaliśmy w Beskid Sądecki.


Ulubiony był chyba Beskid Niski, ten sprzed lat, dziki jeszcze i pusty. Pierwsza samodzielnie zdobyta - Łysica w Górach Świętokrzyskich. Najwyższa - Pico d'Aneto (Pireneje). Najbardziej kultowe - Lackowa i Monte Perdido. Pierwsza, bo kiedys chodziło się na jej szczyt na azymut, błądząc w chaszczach i czasem jeszcze strugach deszczu by dotrzeć na cmentarzysko-pomnik pozostałość po I WŚ. Druga - bo nie dane nam był na nią dotrzeć - kilka metrów od szczytu utknęliśmy pod ogromnymi głazami kryjąc się przed nawałnicą i tkwiliśmy tak dopóki mieliśmy na czym stać. Uciekliśmy - gdy nasze schronienie całkowicie opanowała wartka górska rzeka.
Tak, kiedyś jeszcze na nią wejdę ;-)

środa, 25 maja 2011

f jak...

fotel a w zasadzie fotele. Model 366, klasyka PRL-u, która trafiła nawet na wystawę dizajnu...

Już tak mam, że podobają mi sę rzeczy stare, sprawdzone i spracowane. Tak jest  też z fotelami.Są trzy, w uproszczeniu zwane literowo.

A (jak allegro) - nabyty przez internet i odnowiony. Tapicerka szara, drewno oczyszczone, wyszlifowane. Przeszedł niezłą metamorfozę... i w koncu po małym nieporozumieniu z tapicerem* zyskał satysfakcjonujący (mnie) wygląd.


B (jak babcia) - chronologicznie pierwszy. Sprawił, że się w tym modelu zakochaliśmy, na długo przed jego popularnością rozdmuchaną przez wystawę. Przewygodny i wysłużony, z wypłowiałą, ale ciągle całą tapicerką i delikatnie połyskującą, brązową ramą. Mieszka na wsi, u babci P.



CD (jak ciocia Dorota) - czeka na mnie. Przygarnę go, jak obecna właścicielka zapragnie wyjechać. Bo taki fotel, nie może być sam.

       
* pan tapicer, chciał z niego na siłę zrobić mebel z IKEA. Zrobił wszystko pięknie i porządnie, ale fotel stracił to coś. Bez guzików, z wyrażnym podziałem na siedzisko i odarcie wyglądał przeciętnie. Na szczęście dla nas i fotela w końcu się dogadaliśmy. Nie jest dokładnie tak samo, bo wybrałam inny materiał - lżejszy i bardziej miękki - ale jest ładnie. Więc z czystym mogę polecić zakład przy Snycerskiej.

wtorek, 24 maja 2011

E jak...

errata, ale o tym później

a na razie, e jak... energia. a jak energia to i elektrownia.

wtorek, 17 maja 2011

D jak...

dom




Na studiach mieliśmy kiedyś warsztaty motywacyjne. Każdy miał na kartce wypisać cel, który chce osiągnąć. Większość - zadziwiające - nie napisała o super pracy czy sukcesach zawodowych. Większość pisała o DOMU. Domu - budynku, domu - gnieździe rodzinnym. Sentymentalni jesteśmy? 
Ja też miałam kiedyś sen... O domu w szczerej głuszy, z sypialnią na poddaszu i oknem nad łóżkiem, by zadość stało się kantowskiemu "Niebo gwiaździste nade mną i prawo moralne we mnie".

a jak dom, to i dzieci.  J. i M.I.

niedziela, 15 maja 2011

C jak...

ciało - fizyczne, metafizyczne, astralne, ciało jamiste, doradcze, martwe ciało... jedno z tych słów, którym da się opisać tak skrajne stany jak życie i śmierć, duchowość i fizyczność, sacrum i profanum... wszystko i nic. O ciało dbamy ciało, sprzedajemy, wokół ciała tworzymy kulturę, trendy, filozofie. Ciało, ciało, ciało....


a jak ciało to i.... cień

piątek, 6 maja 2011

B jak...

Z literą b mam skojarzenia geograficzne: Barcelona, Bornholm, Białystok, Bałuty.... 

w Barcelonie studiowałam i uważam to miejsce za kwintesencję różnorodności. Jest wiekowa, stara część, jest piękna seceyjna dzielnica, jest nowoczesność. Jest morze, rzeki, równina i góry. Jest spokój i zgiełk, uduchowienie i zabawa. Spontaniczność i spóźnialstwo Hiszpani kontra pracowitość i punktualność Kataloni. I jest Barca.

na Bornholmie jeździłam na rowerze, leżałam na plaży tak pustej i idealnie czystej jak ze snu. Oglądałam runy, magiczne kościoły-rotundy, zacwycałam się bornholmerami - śledziami wędzonymi na ciepło i serwowanymi zaraz po ostygnieciu.

Białystok chciałabym zobaczyć. Odwiedzić miejsce, które jest dla mnie tak odległe jakby leżało na krańcu świata. Niby Polska, a czy ktokolwiek wie, co tam jest poza.... no właśnie, czym???

i wreszcie Bałuty:


Bałutu, Bałucki Rynek (ach...). Synonim sprytu, nędzy i przekrętu. Skradły mi duszę, nawróciły śródmiejską paniunię na spacery po bałuckim bruku. W zasadzie biję się w piersi, że mam jeszcze inne skojarzenia niż Bałuty. Bo Bałuty zawierają w sobie całą ferię doświadczeń życiowych. Nędzę, pasję, determinację i siłę. I miłość,  bo wiele jej trzeba, żeby się przyzwyczaić do zamieszkania tutaj. A potem już nie chcesz się przeprowadzać. Te domu, uliczki, gęby... ach, chyba nawet nie jest aż tak niebezpiecznie jak się nasłuchałam. Nie to co kiedyś... rynsztoki, biedota, smród i gęsto ścielący się trup w tej największej na świecie wsi. Dziś są kopalnia skarbow z przeszlosci. I mekka wielbicieli stylu slow life....


.... mam jeszcze jedno skojarzenie. Coś czego nie znoszę: wieczny bałagan. I jego nieustawiczne sprzątanie. Bez rezultatu.


poniedziałek, 2 maja 2011

A jak...

A jak anna*, anagram, azulejos... aparat

Teraz to mocno wysłużony Canon d400. Do tego obiektyw (najczęściej) Sigma 17-70.
Pierwszy był poczciwy Zenit, potem Kiev - dalmierzowy - na zaledwie rolek kilka, które gdzieś zaginęły. Pierwsza własna cyfra - całkiem niezły Canon 30d. Z matrycą 3,2 mln pixeli... i jeszcze kilka olimpusów i canonów w pracy. 
Najgorszy? Canon G3 - wiecznie wyłączający się, niebywale wolny. Niejednokrotnie groziłam mu wyrzuceniem przez okno - jeśli nie raczy zrobić zdjęcia... przy nim zaczęłam tworzyć w myślach album fot niezrobionych.
Aparat prawie zawsze mam pod ręką. Jest wymówką, spojrzeniem, dystansem do otoczenia. Patrząc przez szkło wszystko ocenia się inaczej. Jakby obiektyw czy migawka chroniła przed bezpośrednim działaniem otoczenia....
autportret z Canonem,  2011

autoportret z Olimpusem, 2005?

autoportret z Zenitem, 2001
             
* od zawsze ktoś zawsze mnie tak nazywał - przez pomyłkę, niepamięć, roztargnienie....

niedziela, 1 maja 2011

alfabet rzeczy

Są rzeczy ulubione, ważne, pierwsze... 
są skojarzenia, chęci, wspomnienia.
są rzeczy przyjemne, o których marzymy, przywołujemy.
są rzeczy okropne, których nie chcemy pamiętać, 
 są te, które nie miały prawa się wydarzyć..

Mam je - jak każdy.
 I zaczynam grę. 
W alfabet rzeczy.