Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróże. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróże. Pokaż wszystkie posty

piątek, 16 września 2011

Bilbao, albo Bilbo 1 - Guggenheim

Na Bilbao mieliśmy trzy godziny. Zwiedzialiśmy je w biegu. Niektórzy źli, niektórzy głodni, a jeszcze inni źli i głodni. Nietrudno przewidzieć efekt...




Bilbao albo Bilbo 2 - balon (globo)

- Trzymaj mocno, bo Ci ucieknie!


 M.I. podbiła serce jednej z pań-sprzedawczyń na starym mieście w Bilbao. Dostała od niej czerwony balonik napełniony helem. Mieliśmy sporo uciechy. Aż do momentu, kiedy M.I. balonika nie odwiązała od rączki a ten nie utkwił w podcieniach starówki... Wtedy okazało się, że to był właśnie ukochany balonik J... Na szczęście są sklepy typu wszystko za 1 euro. I na szczescie balony zwierzątka tam mozna kupić. Bo przecież nie ma lepszej zabawki.

Bilbao albo Bilbo 3 - rewitalizacja




czwartek, 15 września 2011

Bordeaux

Kolejne ładne miasto na trasie widziane z okna. Kolejna obietnica powrotu. Bordeaux. Na każdym kroku widać, jak rosła potęga miasta wraz z wzrostem popularności produkowanego tu wina....


środa, 14 września 2011

Paryż

Paryż chcieliśmy zobaczyć nocą. Bez zgiełku, tłoku. Popatrzeć na wieżę Eiffela, Katedrę Notre Dame, przejechać słynne dziewięciopasmowe rondo de Gaule'a... Zamiast tego utkwiliśmy w gigantycznym korku w dzielnicy łacińskiej... kogo jeszcze stać na zamknięcie głównej drogi (autostrady) przez miasto?
Wniosek: wrócić  b e z   a u t a.


wtorek, 13 września 2011

Maastricht

Do Maastricht pojechaliśmy zobaczyć księganię salexyz dominicanen. Jedną z najciekawszych architektonicznie na świecie. To w zasadzie XIII wieczny, gotycki kościół, który służy teraz za świątynię moli książkowych. W środku - stalowa trzypoziomowa konstrukcja z regałami i ogromne stoły z książkami. Jest też kawiarnia, a w miejscu ołtarza jest stół-krzyż. Skorzystaliśmy, pijąc przy nim kawę.
przywodzi mi na myśl bibliotekę-labirynt z "Imienia Róży"...

poniedziałek, 12 września 2011

Berlin

Pospiesznie przebiegliśmy przez Centrum Berlina. Brama Brandenburska, Reichstag, linia Muru Berlińskiego, spacer nad rzeką i pomnik. Fantastyczny, geometryczny labirynt. Byłby świetnym miejscem do całodziennej zabawy, gdyby nie to, że wymaga powagi. Bo jest Pomnikiem Pomordowanych Żydów Europy. Tak, pomnik zdecydawanie wygrał w kategorii miejsce dnia, wyprzedzając zapraszający do odpoczynku trawnik przed Reichstagiem. Swoją drogą, wyobrażacie sobie np. piknik przed polskim sejmem?  


 






 


poniedziałek, 25 lipca 2011

białoruskie klimaty...

Białoruś, jakieś 70 km od Mińska....
Patrzę na zdjęcia P. i nie mogę się napatrzeć. Mają w sobie coś, co nieodzownie kojarzy mi się z wakacjami sprzed lat. Namioty, gdzieś w samym środku "nigdzie", warzona niespiesznie strawa, nawet odganianie krów budzi wspomnienia... robię się sentymentalna. Szkoda trochę, że mnie tam nie było. Ale to był "męski wyjazd". 



wtorek, 26 kwietnia 2011

Czarnobyl

25 lat temu, była tak pięk pogoda jak dzisiaj. Ludzie spędzali czas na spacerach  i zabawach na dworze. Większość - młodzi i dzieci. Nie wiedzieli, że tuż koło nich rozgrywa się akcja największego wypadku jądrowego w histori. I że za chwilę, zaczną w tym dramacie aktywnie uczestniczyć. Na lata.

zdjęcia P. z 13 listopada 2010:














ps. O Jego wizycie w Czarnobylu pisałam 15/11/2010

poniedziałek, 15 listopada 2010

spełnienie marzeń

P. od kiedy pamiętam chciał pojechać do z o n y. Zobaczyć Czarnobyl, poszwędać się po Pripieci. Wreszcie - marzenie zrealizował 13/11 - przy okazji wizyty w Kijowie. Teoretycznie nie ma (ma to się niebawem zmienić ) wycieczek turystycznych do zony. Wystarczy jednak wiedziec, z kim pogadać. 

P. pojechł busem z kilkunastoma innymi osobami. Nie ma żadnych wymogów ochronnych, masz ubrać się tylko tak, żeby nie zmarznąć lub nie zmoknąć. Podjerzdza się pod elektrownię, zwiedza miasto. Są jednak ograniczenia - nie można wchodzić na cmentarzysko pojazdów czy na teren ówczesnego prowizorycznego lotniska, gdzie poziom radiacji jest za wysoki. Przewodnik pyta - co chcielibyście Państwo zobaczyć? I pokazuje - główny plac z całkiem nowoczesnym supermarketem, nigdy nie oddany do użytku Lunapark, szkołę, przedszkole, basen, port i rzekę. Wchodzi się do mieszkań - ogabionych już niemal doszczętnie z pamiątek i łatwych do wywiezienia sprzętów (w tym wyworzonych całymi samochodami kaloryferów). Ciekawe na co je przetopiono?


P. wrócił, trochę świeci w ciemności, ale to dobrze - zaoszczędzimy nieco na prądzie ;-)

więcej zdjęć tutaj >>>