niedziela, 3 lipca 2011
plany ver. rzeczywistość
Od rana lało. Musieliśmy więc od dawna planowaną przejażdzkę kolejką rogowską przełożyć na bliżej nieokreślony "później". Pojechaliśmy więc do Wielunia. Integrować się. Ze zwiedzającą Polskę rodziną Amai.
piątek, 1 lipca 2011
Wąskotorówka? W Rogowie!
3 lipca ruszają wakacyjne niedzielne kursy kolejki rogowskiej. Oby pogoda dopisała, bo J. z kolegą czekają od dawna na przejażdżkę "ciuchcią"....
Pociagi niedzielne kursują w każdą niedzielę lipca, sierpnia i września. W soboty 16 i 30 lipca oraz 13 sierpnia będą jeździły pociągi do zabytków, z postojami przy zamku książąt Mazowieckich w Rawie Mazowieckiej i XV w. drewnianym kościeke w Boguszycach (nie moge się doczekać kiedy go zobaczę, narazie zdjecie ze strony kolejki rogowskiej)...
Pozkład jazdy i inne informacje na http://kolejrogowska.pl/
Ps. Nie zapomnijcie wziąć prowiantu na ognisko - sztandarowy punkt przejażdzek wąskotorówką!
dojazd z Lodzi
poniedziałek, 27 czerwca 2011
niedziela, 26 czerwca 2011
tym razem - Łyskornia
Najbliższy nam drewniany, podwieluński kościół jest w Łyskorni. W sensie fizycznym i duchowym. To taki jakby "rodzinny kościół", w którym m.in. brali ślub rodzice P. Poza tym znajduje się zaledwie kilka kilometrów od domu babci P. W sam raz dystans na rower z dziecięcą przyczepką.
ps. Kościół w Łyskorni już raz zagościł na moim blogu - przy okazji Wielkiego Piątku.... zamieściłam zdjęcie przykościelnego krzyża.
Pochodząca z 1660 r. świątynia pw. Marii Magdaleny ostatnio nawet zyskał nowy dach - dzięki temu samemu programowi, który pozwolił na remont kościoła w Grębieniu.
sobota, 25 czerwca 2011
W straży, czyli imieniny J.
Jak sprawić, by dzień imienin okazał się niezapomniany? Pojechać gdzieś. Najlepiej do straży...
Było jak należy - zjazd po ślizgu, przejażdzka na sygnale, i nawet motorówka się znalazła. I oczywiście strażacki strój. A następnego dnia - strażackie śniadanie, i obiad, i kolacja... Fajnie być strażakiem.
ps. Dziekujemy!
piątek, 24 czerwca 2011
muffiny z owocami
Muffiny są puszne i robi się je szybko. Im bardziej niedbale, tym lepiej. Sekretem jest ciasto - w jednej misce miesza się składniki suche, w drugiej mokre. Potem wszystko razem - jakby nie do końca, tak by ciasto pozostało grudkowate.... Muffiny robię z owocami jakie akurat mam pod ręką. Lubię z gruszkami albo czarną porzeczką. Te z nektarynkami, gruszką i suszonymi morelami smakowały bardzo cioci Ewie. Na jej prośbę podaję przepis.

suche składniki:
40 dag mąki
10 dag cukru
2,5 łyżki sody
1 łyżka cynamonu
szczypta soli
40 - 50 dag owoców
składniki mokre:
10 dag roztopionego masła
2 jaja
1,5 szklanki mleka
Mieszamy osobno suche i mokre, potem łączymy chwilę mieszając. Nakładamy do malutkich foremek (ja uwielbiam silikonowe, których nie trzeba smarwać a ciasto wypada po upieczeniu samo). Pieczemy 30 min w piekarniku rozgrzanym do 210 ˚C.
ps. do składników suchych można dorzucić np. płatki migdałowe, suszoną żurawiną albo płatki owsiane czy kawałki czekolady...
ps2. nie mam wagi, więc wszystko robię trochę "na oko", przyjmując, że 1 szklanka = 12 dkg.
ps2. nie mam wagi, więc wszystko robię trochę "na oko", przyjmując, że 1 szklanka = 12 dkg.
czwartek, 23 czerwca 2011
Subskrybuj:
Posty (Atom)





























