wtorek, 12 kwietnia 2011

czasem (vinho verde)


czasem....
czasem mamy ochotę na grzanki - z oliwą, ziołami i solą
do tego koniecznie oliwki,
ser, czasem jamón, łosoś, suszone pomidory...
a kiedy śpią nasi podopieczni - wino
najlepiej VINHO VERDE
młode, portugalskie, lekko musujące. można pić wiadrami. 

niedziela, 10 kwietnia 2011

balony


Kolejny temat okołourodzinowy - B A L O N Y. Te niesamowicie pocieszne i zaskakujące to produkt ... tesco... a zabawę z nimi nie wiem kto miał lepszą - mali czy duzi domownicy ;-)

sobota, 9 kwietnia 2011

tort

pierwsze urodziny, pierwszy tort, pierwsi goście.... magia rzeczy pierwszych.
pierwszy tort M. upiekłam sama. J dostał pieczony na zamówienie z marcepanowymi figurkami zwierzątek. M za to miała tort - konika obsypany migdałami.


recepturę podesłała mi AGNIESZKA - bazą jest bardzo przepis z blogu MOJE WYPIEKI, przyprawiony uwagami A. i moimi*. kształt konika powstał dzieki foremkom DRÖMMAR z IKEA. Jedyna trudność polega na... ubiciu 10 jaj - nie używam mikserów. całe szczęście moja niemal 100 letnia makurta i wprawne ramię nie zawodzi ;-)


                    
* nie wiem, czy mogę zdradzac sekrety kulinarne A., ale z co do moich uwag to proponuję znacznie mniej cukru - łącznie 40 dag,  dzem porzeczkowy zamiast morelowego - pewnie nie zaszkodziły by powidła - i kubertura nie z czekolady i cukru, ale czekolady (moze być np. z pomarańczą) i śmietany. I oczywiście prażone płatki  migdałowe do posypania :-)

czwartek, 7 kwietnia 2011

szybko minęło...


 ... dopiero co się urodziła... 

środa, 6 kwietnia 2011

na ścianie....

na ścianie można oglądać bajki - wie to doskonale J. (i jego kolega) Tata (i jego koledzy) wie, że na ścianie można grać, a ja, że nie ma jak zdjęcia na tle "tej" ściany...

poniedziałek, 4 kwietnia 2011

Czas J.

miniony weekend należał do J. - był pierwszym od ponad roku, w czasie którego wiecej przebwałam z Nim niż jego małą siostrą. stroiliśmy się... tańczyliśmy na scenie... jeździliśmy na rowerze...  spędziliśmy leniwe popołudnie na żużlu...


...ale, żeby nie było za pięknie niedzielnym wieczorem posprzeczaliśmy się.

niedziela, 3 kwietnia 2011

żużel

kto był choć raz na żużlu, to wie: na żużel przychodzi się całymi rodzinami. w leniwe, niedzielne popołudnie, siada się w słońcu wokół małego toru, słucha ryku motorów, wdycha zapach palonego metanolu (najintensywniejszy jest przy linii startu), pokrywa kurzem (szczególnie na wirażach) i oddaje we władanie innej rzeczywistosci - w której przerwy techniczne trwają dłużej niż biegi, a największym bohaterem dla małego chłopca, który po raz pierwszy przyszedł przyjrzeć się zmaganiom żużlowców jest... polewaczka - wiekowe auto leniwie krążące po torze i próbujące okiełznać hektolitrami wody wszechobecne drobiny pyłu...

na żużel chodzi się  z małymi dziećmi, bo żużel jest sportem pokojowym...